Strona Główna · Download Maj 20 2012 01:55:37
Filmy Dnia
Sport
Pogoda
Zegar
Euro
a
Buttony
najlepsze turnieje sponsorowane
Witamy
Legia i Wisła poza Ligą Europy.
grafika
Wisła zremisowała w Liege ze Standardem 0:0. Pierwsze spotkanie, przed tygodniem, zakończyło się remisem 1:1. To oznacza, że do kolejnej rundy awansował Standard Liege.

W Lizbonie Legia przegrała ze Sportingiem 0:1. Pierwszy mecz zakończył się remisem 2:2 i to portugalska drużyna zagra w 1/8 finału.

Niespodzianką zakończyło się spotkanie w Manchesterze, gdzie United przegrali z Ajaxem Amsterdam 1:2. Awans wywalczyły jednak "Czerwone Diabły", które pierwszy mecz wygrały 2:0.

Rolę faworyta w starciu z Red Bull Salzburg potwierdził Metalist Charków, który dziś wygrał 4:1, a przed tygodniem pokona rywali 4:0.

Problemów z awansem nie miał PSV Eindhoven, który pierwszy mecz na wyjeździe wygrał z Trabzonsporem 2:1 i w rewanżu był zdecydowanym faworytem. Holenderski zespół nie zawiódł swoich kibiców i dzisiaj rozgromił turecką drużynę 4:1.

Trzy bramki strzelili rywalom piłkarze Udinese, którzy grali na wyjeździe z PAOK Saloniki. Pierwszy mecz zakończył się bezbramkowym remisem i dzięki zwycięstwu 3:0 włoski zespół gra dalej.

Do 1/8 finału awansował Athletic Bilbao, który wygrał u siebie 1:0 z Lokomotiwem Moskwa. Pierwsze spotkanie wygrała rosyjska drużyna 2:1, ale bramka strzelona na wyjeździe przez hiszpański zespół zdecydowała o jego awansie.

Rewanżowy mecz u siebie przegrali 0:1 z Bragą piłkarze Besiktasu Stambuł. Turecki zespół awansował jednak dalej, bowiem pierwsze spotkanie wygrał 2:0.

Do kolejnej rundy awansowały także: Hannover 96, który wygrał 1:0 z Clubem Brugge (pierwszy mecz 2:1), Twente Enschede, które pokonało 1:0 Steauę Bukareszt (1:0), Valencia, która wygrała 1:0 ze Stoke City (1:0), AZ Alkmaar, który wygrał na wyjeździe z Anderlechtem Bruksela (1:0), Atletico Madryt, które pokonało 1:0 Lazio Rzym (3:1) i Olympiakos Pireus, który wygrał z Rubinem Kazań (1:0)

Zobacz więcej: http://wm.pl/92554,Wisla-Krakow-i-Legia-Warszawa-odpadly-z-Ligi-Europejskiej.html#ixzz1nKB9Ilvn

Wisła i Legia na remis.
grafika
W pierwszych meczach 1/16 finału Ligi Europy polskie drużyny uzyskały remisy - Wisła Kraków ze Standardem Liege (1:1), a Legia Warszawa ze Sportingiem Lizbona (2:2).

Starcie w Krakowie było pojedynkiem ekipy, która w fazie grupowej straciła zaledwie jednego gola z drużyną, która pokusiła się o strzelenie bramki w każdym meczu. Wszystkie pozytywne statystyki rywala mistrzów Polski mogły "wziąć w łeb" już w pierwszych minutach spotkania, gdy omal na listę strzelców nie wpisał się Łukasz Garguła. Byłemu kadrowiczowi całkiem przypadkiem piłka spadła pod nogi w polu karnym. Chwilę później kibice widzieli ją już w siatce, ale ta minęła słupek, niestety od zewnętrznej strony.

Po nieco ponad kwadransie Garguła był jeszcze bliżej strzelenia gola, ale po strzale z rzutu wolnego - odbijając się po drodze od muru - uderzyła w poprzeczkę bramki zupełnie zdezorientowanego Sinana Bolata.

Wisła grała ofensywnie i mogło się to podobać kibicom. Standard odgryzał się tylko strzałami z dystansu Mohameda Tchite, które z różną dawką pewności łapał Sergei Pareiko. Mecz układał się po myśli gospodarzy, aż nastała feralna 26. minuta, która zepsuła wszelkie taktyczne przemyślenia Kazimierza Moskala.

Właśnie wtedy niepotrzebna strata na własnej połowie zamieniła się w podanie do Yoniego Buyensa. W polu karnym sytuację ratować próbował Michał Czekaj, dla którego mecz ze Standardem miał być życiową szansą. Młody Polak zrobił jednak najgorsze co mógł - sfaulował, a sędzia pokazał mu czerwoną kartkę. Rzut karny na gola zamienił uderzeniem w stylu Antonina Panenki Gohi Bi Cyriac.

Jednobramkowe prowadzenie Standardu utrzymało się do przerwy. W drugiej połowie Wisła zaimponowała motywacją. Swoje dwie szanse miał Cwetan Genkow, który za wszelką cenę chciał indywidualnie rozegrać akcję w polu karnym. Za pierwszym razem jego strzał zablokował jednak Felipe, za drugim obrońcy z Liege nawet nie dopuścili do uderzenia.

Goście tymczasem nie forsowali tempa, jakby 1:0 to był dokładnie ten wynik, po który przyjechali do Krakowa. Wiślacy coraz śmielej zaglądali więc na połowę Belgów, jednak mistrzom Polski brakowało wykończenia akcji. Rzadko kiedy było widać, by mistrzowie Polski grali w liczebnym osłabieniu. Ta postawa została nagrodzona. w 88. minucie. Maor Melikson dośrodkował z rzutu wolnego, a Cwetan Genkow uradował trybuny z najbliższej odległości pakując piłkę do siatki.

W Warszawie gospodarze także zakończyli spotkanie remisem, choć początek meczu należał właśnie do nich. Aktywna gra na połowie rywali, walka o piłkę i szybkie przerywanie akcji miały podciąć skrzydła zespołowi z Lizbony. Legia konstruowała akcje, a przyjezdni nie potrafili znaleźć sposobu na drugą linię warszawian, kierowaną świetnie przez walczącego za dwóch Ivicę Vrdoljaka. Wreszcie w 24. minucie fatalny błąd popełniła obrona Sportingu, a przed bramkarzem Lwów oko w oko znalazł się Michał Żyro. Młody legionista w fantastycznej sytuacji przegrał jednak pojedynek z Rui Patricio i nie uradował kibiców na Pepsi Arenie.

Rozochocona Legia coraz śmielej atakowała. Co nie wyszło ofensywnym graczom Legii, udało się obrońcy reprezentacji Polski, Jakubowi Wawrzyniakowi. Znalazł się on w idealnym miejscu w 37. minucie, gdy po rzucie wolnym i wrzutce w pole karne Sportingu w wykonaniu Macieja Rybusa, defensorzy Lwów nie potrafili skutecznie wybić piłki. Dopadł do niej Wawrzyniak i sprytnym strzałem otworzył wynik meczu. Sporting ruszył do ataku po straconej bramce, ale groźne centry w pole karne Legii skutecznie wybijał Kuciak.

Tuż po przerwie Legia mogła podwyższyć, Ljuboja jednak uderzał na raty, ale dwa razy skutecznie odbił piłkę golkiper Lwów, wyrastając na bohatera w swym zespole. Niestety zmarnowane okazje w końcu zemściły się na gospodarzach. Od początku drugiej połowy trener Ricardo Sa Pinto desygnował do gry zmienników - Daniela Carrico i Bruno Pereirinhę - którzy "rozruszali" Lwy. W 60. minucie po faulu Rybusa rzut wolny egzekwowali gracze z Lizbony. Centrę Matiasa Fernandeza na bramkę zamienił strzałem głową Carrico.

Legia po straconej bramce zareagowała jak bokser po nokaucie. Nagle dobra gra zmieniła się w chaos, który starali się wykorzystać rywale, cieszący się z cennej bramki zdobytej na wyjeździe. Bruno Pereirinha strzelał groźnie zza pola karnego, na posterunku był na szczęście Kuciak, który mógł w pierwszej odsłonie zmarznąć w bramce Legii, zaś w drugiej został solidnie rozgrzany. Legia stopniowo odzyskiwała równowagę, ale nie mogła przebić się przez zagęszczony przez rywali środek pola.

Maciej Skorża zdecydował się wpuścić na plac gry młodych i utalentowanych - Jakuba Koseckiego i Rafała Wolskiego, którzy mieli rozruszać grę Wojskowych. Legia nacierała, co dało efekt w 79. minucie. Świetną piłkę w pole karne do Rafała Wolskiego posłał Żyro, młody pomocnik rozejrzał się, a upewniwszy się, że nie ma spalonego, podał do Gola. Pomocnik Legii bez większych kłopotów wpakował piłkę do siatki rywali, ratując dobry mecz i wynik swojej drużynie.

Do końca spotkania Legia grała bardzo uważnie w defensywie, nie pozwalając rywalom na rozwinięcie skrzydeł i wyrównanie w końcówce. Gdy wydawało się, że cel jest już blisko, rezerwowy Andre Santos pięknie przymierzył w polu karnym i pokonał bezradnego Dusana Kuciaka (88 min.), doprowadzając do wyrównania. Ciężki rewanż piłkarze Legii rozegrają 23 lutego w Lizbonie, aby awansować do 1/8 finału Ligi Europy będą musieli wspiąć się na wyżyny swoich możliwości i wygrać lub zremisować 3:3 albo wyżej.



Źródło:www.onet.pl


Smuda powołał kadrę!!!
grafika
Reprezentacja Polski 29 lutego zmierzy się w meczu towarzyskim z Portugalią. Selekcjoner Franciszek Smuda podał zestawienie zawodników powołanych na to spotkanie.
Mecz najprawdopodobniej odbędzie się na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Kadra na mecz z Portugalią:
Bramkarze: Wojciech Szczęsny (Arsenal Londyn), Łukasz Fabiański (Arsenal Londyn)

Obrońcy: Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund), Marcin Wasilewski (Anderlecht), Damien Perquis (Sochaux), Marcin Kamiński (Lech Poznań), Grzegorz Wojtkowiak (Lech Poznań), Tomasz Jodłowiec (Polonia Warszawa), Jakub Wawrzyniak (Legia Warszawa), Sebastian Boenish (Werder Brema)

Pomocnicy: Dariusz Dudka (AJ Auxerre), Adrian Mierzejewski (Trabzonspor), Jakub Błaszczykowski (Borussia Dortmund), Ludovic Obraniak (Girondins Bordeaux), Sławomir Peszko (FC Koeln), Sebastian Mila (Śląsk Wrocław), Maciej Rybus (Legia Warszawa/Terez Grozny), Eugen Polanski (FSV Mainz), Kamil Grosicki (Sivasspor)

Napastnicy: Robert Lewandowski (Borussia Dortmund), Ireneusz Jeleń (OSC Lille)




Źródło:www.onet.pl


Liga Mistrzów:Barcelona ograła Aptekarzy
grafika
Bayer 04 Leverkusen przegrał z FC Barceloną 1:3 (0:1) w meczu 1/8 finału piłkarskiej Ligi Mistrzów. Pewne zwycięstwo Dumy Katalonii na terenie rywala po dwóch golach Alexisa Sancheza i jednym Lionela Messiego niemal gwarantuje jej awans do ćwierćfinału. Argentyńczyk został liderem klasyfikacji strzelców tegorocznej LM.

Faworyt dwumeczu pomiędzy Bayerem Leverkusen a FC Barceloną w 1/8 finału piłkarskiej Ligi Mistrzów mógł być tylko jeden. Najlepsza drużyna świata w zeszłym sezonie zdaje się jednak przeżywać mały kryzys, który zaowocował porażką ligową z Osasuną Pampeluna i stratą aż 10 punktów do prowadzącego w Primera Division - Realu Madryt.

Szósty w tabeli Bundesligi Bayer z kolei liczył na niespodziankę i pokonanie Dumy Katalonii, zwłaszcza że hiszpańska drużyna pod wodzą Josepa Guardioli jeszcze nigdy nie wygrała pierwszego meczu w starciach 1/8 finału Ligi Mistrzów.

Gospodarze na mecz wyszli z założeniem, że takiej ekipie jak Barca trzeba przede wszystkim przeszkadzać. Pierwsza połowa zatem nie zachwyciła, choć grających przy komplecie publiczności (29 400 kibiców) na BayArena w Leverkusen Aptekarzy należało pochwalić za waleczną, ambitną postawę - zwłaszcza w środkowej strefie boiska. Sytuację ułatwiał im padający deszcz.

W pierwszych dziesięciu minutach zarysowała się delikatna przewaga FC Barcelony. Goście jednak nie stworzyli sobie dogodnej sytuacji, choć po jednej z delikatnych wrzutek Daniela Alvesa, niezwykle czujni musieli być we własnym polu karnym Aptekarze. Podobnie w 13. minucie, kiedy to tylko kluczowa interwencja wślizgiem Daniela Schwaaba na piątym metrze zapobiegła trafieniu Lionela Messiego.

Pierwszą groźną akcję pod bramką rywali Aptekarze przeprowadzili w 33. minucie, ale najpierw piłkę na aut wybili obrońcy Barcy, a po wznowieniu gry z woleja próbował uderzać zza pola karnego Andre Schuerrle, ale skiksował.

Bardzo dobrze grającemu Bayerowi (w defensywie) w 41. minucie przydarzył się jednak spory błąd. Lionel Messi zagrał piłkę wychodzącemu idealnie w tempo Alexisowi Sanchezowi, który zgubił defensywę rywali i w sytuacji "sam na sam" płaskim strzałem po długim rogu pokonał Bernda Leno.

Do przerwy wynik nie uległ już zmianie, ale w drugiej części gry na murawie pojawił się "odmieniony" Bayer. Aptekarze zagrali bardziej ofensywnie, otworzyli się i już w 52. minucie przyniosło to skutek. Na prawej flance dobrze spisał się Vedran Corluka, który zdołał oszukać Erica Abidala i dośrodkować na daleki słupek. Tam powietrzny pojedynek wygrał Michal Kadlec i nie dał szans Valdesowi.

FC Barcelona nie dała się jednak wybić z rytmu. Doskonałe prostopadłe podanie Francesca "Cesca" Fabregasa trafiło do Alexisa Sancheza, któremu pozostało tylko ominąć bramkarza i posłać piłkę do pustej bramki. Dla piłkarza Dumy Katalonii było to drugie trafienie w tym w meczu i jednocześnie w tym sezonie Ligi Mistrzów.

W 57. minucie niemal natychmiastowo mógł odpowiedzieć Renato Augusto, ale strzał Brazylijczyka z 12 metrów zdołał odbić Victor Valdes i po chwili bezpiecznie zagarnąć piłkę. Siedem minut później znów zrobiło się gorąco pod bramką Barcelony, gdy Gonzalo Castro znalazł się z futbolówką w polu karnym, mocno huknął po długim rogu, ale ku rozpaczy kibiców na BayArena - trafił tylko w słupek.

Druga połowa była zdecydowanie ciekawsza i obfitująca w okazje bramkowe. W 72. minucie tylko przytomne wyjście z bramki i interwencja na granicy pola karnego Bernda Leno zapobiegła stracie kolejnej bramki przez gospodarzy. Chwilę później pokaz swojego geniuszu zaprezentował Lionel Messi. Argentyńczyk wpadł w pole karne z prawej strony, zagrywając piłkę między nogami jednego z rywali - a po chwili delikatnie podcinając ją nad bramkarzem - ale w tym wypadku to Aptekarzom pomogło "aluminium".

Z kolei w 78. minucie "wejście smoka" mógł zanotować Stefan Kiessling. Napastnik Bayeru, który niespodziewanie mecz rozpoczął na ławce rezerwowych, popisał się ładnym "szczupakiem", ale futbolówkę na linii bramkowej zdołał wyłapać Victor Valdes. W odpowiedzi indywidualną akcję przeprowadził Lionel Messi, ale dobrą interwencją po strzale argentyńskiego snajpera popisał się Bernd Leno. Młody niemiecki bramkarz w 84. minucie wykazał się jeszcze fenomenalną paradą po strzale głową Carlesa Puyola.

W 89. minucie emocje jednak opadły. Daniel Alves znajdując się w doskonałej sytuacji przed bramkarzem Bayeru - zdecydował się na zaskakujące podanie - które dotarło do Lionela Messiego. Snajper Barcy pewnie posłał piłkę do siatki, zdobywając siódmego gola w tym sezonie LM i zostając liderem klasyfikacji strzelców.

Sprawa rewanżu na Camp Nou wydaje się być przesądzona, choć Bayer w drugiej połowie pokazał, że może zagrozić Hiszpanom. W awans piłkarzy z Leverkusen po porażce 1:3 na własnym stadionei trudno jednak wierzyć.

Mecz 1/8 finału LM:

Bayer 04 Leverkusen - FC Barcelona 1:3 (0:1)
Bramki: Michal Kadlec (52) - Alexis Sanchez (dwie - 41, 55), Lionel Messi (89).
Sędzia: Craig Thomson (Szkocja)

Bayer Leverkusen: Bernd Leno - Vedran Corluka (90. Danny da Costa), Manuel Friedrich, Daniel Schwaab, Michal Kadlec - Stefan Reinartz, Simon Rolfes (77. Stefan Kiessling), Gonzalo Castro, Lars Bender, Andre Schuerrle (90. Karim Bellarabi) - Renato Augusto.

FC Barcelona: Victor Valdes - Daniel Alves, Javier Mascherano, Carles Puyol, Eric Abidal - Sergio Busquets, Francesc Fabregas, Andres Iniesta (60. Thiago Alcanatara) - Adriano (70. Pedro), Alexis Sanchez (86. Isaac Cuenca), Lionel Messi.



Źródło:www.onet.pl



Hiszpania: Real Madryt pokonał Levante, świetna sytuacja Królewskich
grafika
W meczu 22. kolejki hiszpańskiej Primera Division Real Madryt pokonał na własnym boisku Levante 4:2 (1:1) i znalazł się w znakomitej sytuacji w rywalizacji o mistrzostwo Hiszpanii z FC Barcelona.

W sobotę Barcelona poległa w Pampelunie z Osasuną 2:3 (0:2), dzięki czemu Królewscy znaleźli się w wymarzonej sytuacji i pod warunkiem niedzielnej wygranej mogli uciec mistrzom Hiszpanii aż na 10 punktów.

Ekipa z Walencji nie była jednak wymarzonym rywalem dla Królewskich, a zespół Jose Mourinho z pewnością pamiętał, że właśnie Levante oprócz Dumy Katalonii okazało się ich jedynym pogromcą w tym sezonie ligowym.


Real fatalnie rozpoczął spotkanie, bowiem już w 5. minucie na prowadzenie wyszli goście. Francisco Farinos dośrodkował w pole karne, kolejny błąd popełnił Sergio Ramos, który przedłużył piłkę głową wprost do Gustavo Cabrala, a ten bez problemów pokonał Ikera Casillasa. Królewscy mogli się więc poczuć podobnie, jak ich odwieczni rywale w sobotnim meczu w Pampelunie, jednak ekipa ze stolicy Hiszpanii natychmiast wzięła się do roboty i miała znaczącą przewagę, konstruując kolejne akcje.

W 25. minucie na tablicy wyników mógł pojawić się jednak rezultat 0:2. Vicente Iborra "urwał" się obrońcom, a jego strzał z trudem odbił Casillas. Real dominował, ale nie potrafił zamienić tego na gola. Szczęście uśmiechnęło się do Królewskich w samej końcówce pierwszej połowy. Iborra zagrał piłkę ręką w polu karnym, a sędzia bez wahania wskazał na "jedenastkę". Dodatkowo piłkarz Levante został ukarany drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką. Do piłki podszedł Cristiano Ronaldo i kapitalnym strzałem niemal w samo "okienko" uzyskał wyrównanie.

Na początku drugiej połowy wydawało się, że Real nie pozostawi już złudzeń rywalom. W 50. minucie drugą bramkę w meczu zdobył Cristiano Ronaldo, który perfekcyjnie głową wykorzystał dośrodkowanie Gonzalo Higuaina i "szczupakiem" umieścił piłkę w siatce. Po chwili Portugalczyk mógł się cieszyć z kolejnego gola. Zdecydował się na mocny strzał sprzed pola karnego, a piłka spadła za kołnierz bramkarzowi, jak opadający liść.

Tymczasem Levante jeszcze poderwało się do ataku. Po kapitalnym kontrataku Oscar Serrano dośrodkował na głowę Arouny Kone, a ten zdobył kontaktowego gola. Radość gości nie trwała jednak długo. Karim Benzema rewelacyjnie uderzył z bocznego sektora pola karnego i trafił do siatki tuż przy słupku, nie dając szans bramkarzowi.

Do końca spotkania Real nie forsował już tempa i zadowolony z pewnego prowadzenia utrzymał korzystny wynik. Zwycięstwo Królewskich stawia ich w znakomitej sytuacji w rywalizacji z Barceloną.



Źródło:www.onet.pl


Hiszpania: Osasuna Pampeluna niespodziewanie ograła FC Barcelona
grafika
Wielkie emocje przeżywali kibice w Pampelunie w meczu 22. kolejki z FC Barcelona. Po pasjonującym spotkaniu i fatalnych błędach obrońcy gości, Gerarda Pique, Osasuna zdołała zwyciężyć 3:2 (2:0), bardzo mocno ograniczając szanse Katalończyków na obronę mistrzowskiego tytułu.

Przed rozpoczęciem spotkania Barcelona traciła do liderującego Realu Madryt już siedem punktów i wszyscy mieli świadomość, że warunkiem marzeń o obronie tytułu mistrzowskiego było wygrywanie każdego kolejnego meczu i absolutny brak "wpadek". Wydawało się, że zadanie podopiecznych Josepa Guardioli nie będzie aż takie trudne, bowiem Osasuna, mimo że w tabeli zajmowała niezłe, dziewiąte miejsce, to zupełnie nie radziła sobie w pojedynkach z ligowymi potentatami. Gracze z Pampeluny w poprzedniej rundzie przegrali na Camp Nou 0:8, a na Bernabeu 1:7.

Tymczasem już w 5. minucie gospodarze zadali Katalończykom pierwszy cios. Podanie na linii pola karnego otrzymał Raul Garcia, będąc niemal tyłem do bramki kapitalnie odegrał w pole karne do wbiegającego Dejana Lekicia, który pewnym strzałem nie dał szans Victorowi Valdesowi. Cała akcja rozpoczęła się od fatalnego wybicia piłki przez Gerarda Pique.



Osasuna mimo prowadzenia nie zamierzała spuszczać z tonu i w 22. minucie wprawiła gości w prawdziwy szok. Miguel Flano zagrał na skrzydło do Alvaro Cejudo, ten dośrodkował przed bramkę, a tam Lekić wykorzystał kolejne zagapienie Pique i skierował piłkę do siatki. Barcelona próbowała uspokoić sytuację i otrząsnąć się po stracie dwóch goli, jednak ich poczynania były chaotyczne i ich gra kompletnie się nie "kleiła". Gospodarze czekali tylko na kolejne trafienia. Do przerwy ta sztuka im się jednak nie udała.


Tuż po przerwie nadzieje mistrzów Hiszpanii odżyły. Wprowadzony w przerwie Isaac Cuenca otrzymał piłkę na prawym skrzydle i prawie natychmiast dośrodkował tuż przed bramkę. Piłka minęła trzech defensorów gospodarzy, dopadł do niej Alexis Sanchez, który po prostu nie mógł się pomylić i zdobył kontaktowego gola. W sobotę fatalny mecz rozgrywał jednak Pique. Po złym wybiciu Valdesa Nino urwał się na skrzydle dośrodkował przed bramkę a tam Garcia nabiegł na piłkę i obijając słupek umieścił ją w bramce. W tej akcji po raz kolejny spóźniony był Pique.

Barcelona nie chciała się jednak poddać wiedząc, jak ciężka jest ich sytuacja w stosunku do Realu. Próbowała znów "złapać" kontakt z rywalami i dokonała tego na kwadrans przed końcem meczu. Cristian Tello dostał piłkę w polu karnym, świetnie zwiódł tam Nino i znakomicie technicznym strzałem umieścił piłkę przy dalszym słupku bramki Andresa Fernandeza. Jasne stało się, że ostatnie minuty meczu będą pasjonujące.

W 82. minucie piłka ponownie znalazła się w bramce gospodarzy. Cesc Fabregas krótko rozegrał rzut rożny piłka trafiła do Lionela Messiego, ten dośrodkował w pole karne Sergi Roberto głową przedłużył podanie do Sancheza a Chilijczyk trafił do siatki. Sędzia w tej sytuacji dopatrzył się jednak spalonego i gola nie uznał.

Do końca spotkania wynik się nie zmienił i sytuacja Barcelony w kontekście walki o mistrzostwo jest bardzo zła.

W wieczornym meczu Betis Sewilla po emocjonującym spotkaniu wygrał na własnym boisku z Athletic Bilbao 2:1 (1:1). Ozdobą starcia był piękny gol Nelsona już w doliczonym czasie gry.



Źródło:www.onet.pl




reklama
reklama
novem
reklamaamma
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Kanały na zamówienie

Kontakt

Kanały sportowe na żywo




Kanały Filmowe na żywo







Kanały edukacyjne na żywo


Kanały inne na żywo



Kanały informacyjne na żywo



Kurs walut
Kalendarz
Licznik

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową